Logo resin lab-resinlab-biżuteria z drewna i żywicy Kraków

CZEŚĆ! Jesteśmy RESIN LAB.


 

 

Przyznamy, że (ponieważ to nasz pierwszy wpis) ciśnienie jest duże.

Ale dziś będzie trochę powtórkowo. Dla tych, którzy już nas znają może powiać nudą. Jednak jest to nasz pierwszy artykuł i wypada się po prostu przedstawić.

 

Przeczytacie tutaj o tym, co robimy oraz co zamierzamy dalej. Powiemy Wam dlaczego nasze produkty są wyjątkowe, czym jest dla nas rzemiosło i co kochamy w swojej pracy. Dowiecie się też czemu jesteśmy VATowcami, a jeśli marzycie o własnej działalności i nie macie odwagi, to doczytajcie do końca. Bo damy Wam solidnego motywacyjnego kopa i podzielimy się wskazówkami wyciągniętymi z naszej historii.

 

Miłej lektury!

 

 

KIM JESTEŚMY?

 

 

Jesteśmy maleńkim i bardzo zgranym zespołem. Co nie powinno dziwić, bo jesteśmy… małżeństwem. Od lat mamy do czynienia z rzemiosłem w niemal każdym tego słowa znaczeniu. Obcowaliśmy już ze sztuką teatralną (to w teatrze się poznaliśmy) czy architektoniczną, a długoletnia aktywność w sektorze renowacji zabytków (rodzinnie po damskiej stronie naszej firmy), nauczyła cierpliwości do wieloetapowych procesów tworzenia. W pewnym momencie zdecydowaliśmy, że czas ruszyć do przodu!

 

Tęskniliśmy za czasami, w których każdy osobisty przedmiot był wyjątkowy, a jego największą wartością była zamknięta w nim cząstka duszy rzemieślnika, który go wykonał. Marzyliśmy o tym, żeby stać się tym właśnie rzemieślnikiem. Dlatego częsciowo porzuciliśmy dosyć wygodne i ciepłe posady za biurkiem i oddaliśmy się temu, co kochamy.

 

Fascynacja możliwościami jakie daje żywica epoksydowa skłoniła nas do wieloetapowych eksperymentów. Ich efekty przerosły nasze najśmielsze oczekiwania.

 

Tak powstała firma RESIN LAB, a w konsekwencji i ten blog.

 

 

DLACZEGO ŻYWICA?

 

Żywica epoksydowa była nam znana z prac przy renowacji kamienia oraz jako materiał używany w popularnych klejach. Nie sądziliśmy, że przez lata wypracowano metody, które pozwoliły na stworzenie zupełnie innego, krystalicznego materiału, otwierającego niesamowite możliwości.

Ze względu na nasze zainteresowania rzuciło nam się w oczy kilka zagranicznych prac wykonanych za pomocą żywicy. I wtedy poczuliśmy, że to jest to! Coś innego, coś czego szukaliśmy. W tym samym dniu rozpoczęliśmy przeszukiwanie Internetu i stron producentów w poszukiwaniu informacji, których wtedy nie było WCALE ale o tym później. Jedyną metodą okazała się ta klasyczna: prób i błędów.

Miesiące eksperymentów i badań pokazały nam, że żywica, chociaż kapryśna, to jest warta każdej spędzonej z nią minuty.

 

I choć nawet najmniejszy wisiorek czy kolczyki potrzebują ogromnych nakładów pracy, zaangażowania i… czasu, wierzymy, że warto czekać.

 

Bo każdy przedmiot jest inny, wyjątkowy.

 

Bo żaden nie jest efektem taśmowej produkcji, tylko dziełem naszych rąk.

 

I wreszcie - bo wysokiej jakości rzemiosło na to zasługuje.

 

 

DLACZEGO ŻYWICA EPOKSYDOWA NIE JEST ŁATWYM PARTNEREM?

 

 

Po dwóch latach działań nauczyliśmy się z nią obchodzić, ale początki były ciężkie. Mieliśmy kłopoty zarówno z dostępnością (w Polsce) odpowiedniej żywicy jak i jej obróbką. Mimo, że przy renowacji kamienia zetknęliśmy się już z tym materiałem, to metody używane wcześniej okazały się nieprzydatne przy tworzeniu biżuterii. Eksperymentowaliśmy, sprawdzaliśmy, testowaliśmy i cały czas nie byliśmy zadowoleni z efektów. Chcieliśmy żeby było idealnie, a informacji na temat obróbki żywicy było jak na lekarstwo. O ile w tej chwili jest to już dość powszechny temat, to w czasie naszych początków pozostawała tylko metoda prób i błędów. Wymagało to naprawdę kosmicznych pokładów cierpliwości. Czasami byliśmy bliscy rzucenia tym w pierony, szczególnie kiedy po kilku godzinach pracy nad jednym wisiorkiem, na ostatnim etapie okazywało się, że trzeba zacząć od nowa.

Albo kiedy żywica z niewiadomych (wtedy) przyczyn się zagotowała. Tak, tak… ale o szczegółach kiedy indziej .

 

W każdym razie nie pozwoliliśmy żywicy wygrać i zrobiliśmy wszystko żeby ją ujarzmić. No i w końcu, po wielu miesiącach, doszliśmy do efektu WOW!

 

 

I CO DALEJ?

 

 

Mogliśmy poprzestać na prostej sprzedaży np. przez facebooka czy allegro. Ale chcieliśmy żeby nasze produkty miały swój domek w sieci i były otoczone odpowiednią opieką. Podjęliśmy decyzję, że bez porządnej strony internetowej nie ruszamy.

Po kilku konsultacjach ze specjalistami, doszliśmy do wniosku, że będziemy najbardziej zadowoleni, kiedy zrobimy to (tak jak większość) sami. Nie ma co ukrywać, że aspekt ekonomiczny odegrał tutaj równie dużą rolę. Hmm… a może trochę większą? Pewnie duża agencja zrobiłaby to lepiej i z większą pompą, no ale cóż… daliśmy radę sami i jesteśmy z tego dumni. Z resztą oceńcie sami:

 

www.resinlab.pl

 

Przy tworzeniu strony pomógł nam kreator WEBWAVE CMS:

 

https://webwavecms.com/

 

Całym sercem polecamy. Możecie użyć gotowego szablonu albo postawić stronę zupełnie od zera w bardzo prosty i przystępny sposób. Wasze wątpliwości w czasie działania rozwieją konsultanci (lub wyjątkowo ogarnięte chatboty).

Tym sposobem powstała strona, sklep (tutaj z pomocą przyszła platforma www.shoper.pl ) i konta w serwisach społecznościowych: facebook, instagram i pinterest (traficie tam ze stopki). Powoli myślimy też o youtubie.

Logo również zaprojektowaliśmy i wykonaliśmy sami. Takie z nas Zosie Samosie.

 

Kiedy wszystko było gotowe, mogliśmy ruszyć pełną parą z tym, co lubimy najbardziej. Pracą. Ale nie przed komputerem czy przy papierach (to ta ciemna strona mocy) tylko w warsztacie. Ponieważ nasze produkty są dopracowane i wkładamy w nie całe serce, uznaliśmy, że muszą być też odpowiednio wykończone. Z własnego doświadczenia wiemy, że do najpiękniejszych na świecie kolczyków można zapłać nienawiścią, jeśli nas uczulą.

Postanowiliśmy w każdym aspekcie zastosować najwyższą jakość i swoją biżuterię uzupełniać tylko i wyłącznie srebrem próby 925. I tutaj pojawia się wspomniany we wstępie VAT.

 

UWAGA! Drodzy rękodzielnicy/ rękodzielniczki. Jeśli chcecie obracać metalami szlachetnymi, czyli np. stosować do kolczyków srebrne/ złote bigle, musicie być czynnymi płatnikami VAT… Nawet jeśli Wam się to nie opłaca, to trzeba się zastosować do przepisów :)

 

Żeby uzyskać status VATowca, musieliśmy spełnić szereg wymagań. Znowu wstrzymało nas to na kilka miesięcy, ale już jesteśmy i działamy pełną parą.

 

 

PO CO TA CAŁA HISTORIA?

 

 

Ta historia jest dla Was. Częściowo oczywiście dla Was – klientów. A częściowo dla Was – marzycieli. Jeśli chodzi za Wami biznes, to skaczcie na głęboką wodę. Jeśli jest to tylko świetny pomysł na zarobek - super! Jeśli chcecie przekuć hobby w zarobek – tym lepiej. Pamiętajcie, że czeka Was bardzo ciężka praca i szereg przeciwności. Pamiętajcie, że nie będziecie już mieć szefa… bo będziecie ich mieć tylu, ilu macie klientów. Będziecie potrzebować czasu, cierpliwości, energii, samozaparcia i ambicji oraz nie ukrywajmy tego… pieniędzy.

Ale jeśli wierzycie w swój pomysł, to możemy Wam powiedzieć tylko jedno. WARTO!

 

 

10 marca 2019

MENU

INFORMACJE

Biżuteria z drewna Kraków

That's the resin why

POZNAJ NAS LEPIEJ